Dzieci, które myślą, że są modelarzami

Porównania modeli różnych firm, dyskusje na różne tematy powiązane z hobby.

Moderatorzy: Capricorn, Rarity, Fafii, CzekoladaRx, Lila2006

Re: Dzieci, które myślą, że są modelarzami

Postprzez Rey3625 » 17 kwi 2017, o 00:06

Xd
i killed my old self but new me isn't much better
Avatar użytkownika
Rey3625
Pasjonata
 
Posty: 211
Dołączył(a): 5 sty 2016, o 15:47
Lokalizacja: Rzeszów
Posiada modeli: 0

Re: Dzieci, które myślą, że są modelarzami

Postprzez Rarity » 17 kwi 2017, o 12:22

Promn, ale co w takim razie robić widząc takie "dzieła"? Nie chcę by inne dziecko zmarnowało kasę na "customa", chcę by dziecko zrozumiało co jest źle, tłumaczę na spokojnie, pokazuję przykłady, a słyszę tylko, że mam skończyć z tą falą pomyj na dziecko wylewaną...

Przy okazji uczę się dzięki temu jak nie będę wychowywać swoich dzieci
Obrazek
Zapraszam :)
Avatar użytkownika
Rarity
Doświadczony kolekcjoner
 
Posty: 417
Dołączył(a): 1 lis 2014, o 00:58
Lokalizacja: Leszno
Posiada modeli: 123

Re: Dzieci, które myślą, że są modelarzami

Postprzez Janek » 17 kwi 2017, o 15:18

Dlatego lepiej mieć pieska.
Zapraszam was do mnie, Stajni Hurricane! http://stajniahurricane.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Janek
Doświadczony kolekcjoner
 
Posty: 313
Dołączył(a): 4 maja 2016, o 09:16
Lokalizacja: Zimin (pow. poznański)
Posiada modeli: 105

Re: Dzieci, które myślą, że są modelarzami

Postprzez Rarity » 17 kwi 2017, o 20:01

Janek, będę miała na pewno niejednego pieska, ale nie zamiast tylko oprócz dzieci :)
Obrazek
Zapraszam :)
Avatar użytkownika
Rarity
Doświadczony kolekcjoner
 
Posty: 417
Dołączył(a): 1 lis 2014, o 00:58
Lokalizacja: Leszno
Posiada modeli: 123

Re: Dzieci, które myślą, że są modelarzami

Postprzez krysiek1108 » 18 kwi 2017, o 09:56

- Popieram tezę jaką przedstawił Prom w całej rozciągłości, dodam tylko że sami (jako forum) mamy w tej materii ""grzeszki", obserwuję jak "twórczość"(wielu z nas) w imię "żeby nie urazić" jest wychwalana pomimo wielu braków i niedociągnięć, mam tu oczywiście na myśli "twórczość" osób początkujących którym życzliwa krytyka by się przydała, tylko żeby pozostali mieli pewność że "twórca się nie obrazi" i zrozumie że nie chodzi o to żeby mu "dokopać", tylko że intencją życzliwej krytyki jest pokazanie błędów w celu ich przyszłej eliminacji.
Gdy Cię nęci wiatru dotyk , zmień samochód na motocykl .
Avatar użytkownika
krysiek1108
Ekspert
 
Posty: 901
Dołączył(a): 28 cze 2012, o 16:21
Lokalizacja: Gdynia

Re: Dzieci, które myślą, że są modelarzami

Postprzez Ana » 18 kwi 2017, o 10:30

krysiek1108 napisał(a):(...) że sami (jako forum) mamy w tej materii ""grzeszki", obserwuję jak "twórczość"(wielu z nas) w imię "żeby nie urazić" jest wychwalana pomimo wielu braków i niedociągnięć, mam tu oczywiście na myśli "twórczość" osób początkujących którym życzliwa krytyka by się przydała, tylko żeby pozostali mieli pewność że "twórca się nie obrazi" i zrozumie że nie chodzi o to żeby mu "dokopać", tylko że intencją życzliwej krytyki jest pokazanie błędów w celu ich przyszłej eliminacji.


Ja mam inne obserwacje w tym temacie trochę. Generalnie na międzynarodowych forach modelarskich jest, chyba niepisana, zasada, że jeśli ktoś podzieli się efektami pracy, i w opisie da tylko że to na przykład jego pierwsza praca lub jedna z pierwszych, albo coś podobnego, to w złym tonie jest wyskakiwać od razu z krytyką. I ludzie tego nie robią. Chyba że osoba napisze "krytyka lub rady mile widziane" wtedy ludzie próbują służyć konstruktywną krytyką i zazwyczaj dostają za to podziękowania.
Na polskich stronach, nie mówię że akurat tutaj, ale częściej widuję krytykę nawet jeśli ktoś nie prosił i raczej może potrzebowałby zachęty, co jest wg mnie raczej oznaką nieuprzejmości lub chęci wymądrzania ze strony komentujących. Przychodzi nieśmiała istotka podzielić się pierwszą próbą pomalowania/wyrzeźbienia czegoś i nagle słyszy mnóstwo uwag. Może już się nie weźmie za robótki ręczne, a to miała być frajda, hobby, nie? Wszystko zależy od kontekstu, ale wg mnie zanim człowiek podzieli się konstruktywną nawet krytyką powinien wyczuć sytuację i nastawienie osoby która pokazuje efekty swojej pracy. Bo można zniszczyć entuzjazm w ludziach nadmiernymi wymaganiami, a przecież z założenia hobby ma być przyjemnością, nie? :)

Inna historia jak ludzie chcą sprzedawać swoje prace a poziom jest bardzo początkujący, myślę że wtedy krytyka jest bardzo na miejscu. Bo tak jak pisze Rarity, w takim wypadku kupujący się natnie i będzie się czuł, i słusznie, po prostu oszukany. Więc jeśli widać że sprzedający nie ma wgl pojęcia o technice i estetyce wykonania, warto próbować pouczyć. Z tym że coniektórzy się obrażą, więc takie uwagi to nie jest to coś co chętnie wzięłabym sobie na głowę. Może, jeśli ktoś z Was prowadzi stronkę pośrednictwa sprzedaży customów itp (nie wiem dokładnie o jakiego typu stronie piszesz Rarity?) to trzeba jakieś wytyczne dot, minimalnego poziomu prac w regulaminie strony zamieścić? Nie wiem, taki luźny pomysł, ale może pomogłoby to uniknąć niektórych dziwnych sytuacji?



Promm: Nie chcę urazić kogoś młodego wiekiem, ale prawda jest taka, że to zwyczajny efekt wychowania i podejścia otoczenia.
Kiedyś człowiek od najmłodszych lat MUSIAŁ się starać o uznanie. Pochwała nie była za zrobienie czegoś, ale wówczas gdy to było naprawdę coś warte. Kładziono nacisk na doskonalenie, rozwój umiejętności.
Niestety ostatnie 20 lat, albo i więcej to podejście typu "krytyka jest zła". Jeżeli dziecko przyzwyczaja się, że wyczynem jest już samo to, że przestanie się lenić i coś zrobi - to trudno się dziwić, że później nie rozumie problemu jakości tego co zostało zrobione. tak jest w każdej dziedzinie. Taka wersja wychowania bezstresowego - w kwestii osiągnięć.

Mam styczność z osobami w wieku od lat 3 do 18, od wielu lat i obserwuję jak zmienia się podejście rodziców, nauczycieli, psychologów itp. Taki przykład: mamusia przez pół godziny piała zachwyty bo synek przeczytał JEDNĄ stronę z lektury. Nie ważne, że nie potrafił nawet powiedzieć o co tam chodziło, ale przeczytał, a to już sukces na miarę olimpijską. Inny rodzic mało nie dostał zawału z radości, że dziecko zrobiło tylko 5 błędów w dyktandzie. Dyktando miało pięć zdań.

Zrozumcie mnie dobrze - ja nie piszę, że należy kogokolwiek hejtować czy gnoić, że wszystko robi źle. Jednak od lat różni uczeni ludzie wciskają rodzicom, że jakakolwiek krytyka może tłamsić osobowość dziecka, podcinać mu skrzydła itp. W efekcie mamy popadanie w drugą skrajność. Cokolwiek dziecko zrobi jest mega, super, duper fantastyczne.

Żeby był rozwój umiejętności muszą być "poprzeczki" do pokonania, a nie zadowalanie się byle czym byle było. Kiedy pracujesz z dzieckiem, nad czymkolwiek - nawet zwykłą kolorowanką - chwalisz za wysiłek, ale jednocześnie pokazujesz co można poprawić; nie odpuszczasz. Motywujesz chwaląc za pomysł, inwencję i chęć pracy, ale jednocześnie pokazujesz co jest do poprawienia i radzisz jak to zrobić. A na końcu jest satysfakcja z osiągnięcia czegoś więcej niż inni.
Jeżeli bowiem ktoś przez całe swoje życie jest przyzwyczajany do świadomości, że cokolwiek zrobi byleby zrobił - to już jest super - to sorry, ale nie dziwcie się, że później nie rozumie krytyki.


Ciekawe obserwacje Promm!
W ramach takich luźnych rozważań w temacie: nie spotkałam się tu z takim podejściem nauczycieli czy środowiska do mojego syna na przykład. Wręcz przeciwnie, widzę dość spore wymagania stawiane dzieciom współcześnie (w niektórych przypadkach tona zajęć pozalekcyjnych, czasem coś co możnaby ewentualnie nazwać wyścigiem szczurów od małego itd). Chociaż pewnie ja to oceniam inaczej, nie z pozycji nauczyciela a rodzica. Ale widze na przykład jak co pół roku na raportach, że mój syn jest oceniany bez jakiejś taryfy ulgowej przy ocenianiu zasobu słownictwa choćby, mimo że zaczął się uczyć języka jako 4latek, więc musiał dużo nadrobić w porównaniu z rówieśnikami którzy od urodzenia słyszą ten język. Nauczyciel jak mówi że trzeba nad czymś popracować to pracujemy. Ale myślę że zachęcanie do popracowania nad czymś czy pracowanie razem nad problemem jest przyjemniejsze dla dziecka niż mówienie w stylu "to jest źle, kiepsko ci wyszło, nie masz talentu " czy tym podobne. Myślę że tego typu hasła można określić faktycznie "podcinaniem skrzydeł" i są totalnie zbędne, chyba?
Avatar użytkownika
Ana
Ekspert
 
Posty: 898
Dołączył(a): 15 lis 2013, o 17:43
Lokalizacja: Utrecht, Holandia

Re: Dzieci, które myślą, że są modelarzami

Postprzez Promm » 18 kwi 2017, o 15:57

Widzę, że trochę zostałem zrozumiany, a troszkę nie do końca. ;) Dlatego najpierw ogólnie:

Ja nie twierdzę, że trzeba krytykować dla samego tylko krytykowania - napisałem również, że trzeba motywować. Generalnie zauważam takie właśnie podejście, że krytyka to ZUO i koniec.
A tymczasem należałoby rozróżnić krytykę konstruktywną od jechania po człowieku.
Na naszej grupie modelarskiej FB, którą stworzyliśmy właśnie dlatego żeby ustrzec się ludzi gnojących początkujących - każdy sam pisze czy chce krytyki, albo pyta co ludzie sądzą. Ale w zasadach mamy wyraźnie napisane, że to ma być krytyka konstruktywna - powiedz co jest nie tak, ale wyjaśnij jak co poprawić, daj rady itp. Poza tym mamy zasadnicze podejście, że chwalimy za inicjatywę i rozpoczęcie hobby czy za konkretne pomysły. Jeśli ktoś jedzie po innych - wywalany jest z grupy automatycznie.
Jednak z drugiej strony nie można chwalić za gniota. Chwalenie za samo zrobienie czegoś tylko utrwali złe nawyki jeśli to coś jest do kitu. Trzeba powiedzieć np. "OK, fajny miałeś pomysł na tę dioramę, ale chyba sam widzisz, że kilka rzeczy należy poprawić. Kombinujesz w dobrym kierunku i masz potencjał, więc jeśli zrobisz tak i tak, to będzie super, a w następnych modelach już sam będziesz wiedział jak i co zrobić." itp.

Podobnie jest z nauką dzieci - wspólna praca z dzieckiem jest bardzo ważna, ale też nie może ona polegać na tym, że mamusia robi za dziecko, albo dziecko odwala byle jak i jest chwalone za bylejakość. Trzeba znaleźć system motywacyjny dobry dla danego dziecka i motywować. Chwalić za wysiłek i pomysły ale też z drugiej strony pokazywać co może być lepiej.


Rarity napisał(a):Promn, ale co w takim razie robić widząc takie "dzieła"? Nie chcę by inne dziecko zmarnowało kasę na "customa", chcę by dziecko zrozumiało co jest źle, tłumaczę na spokojnie, pokazuję przykłady, a słyszę tylko, że mam skończyć z tą falą pomyj na dziecko wylewaną...
Przy okazji uczę się dzięki temu jak nie będę wychowywać swoich dzieci


No to już wiesz jak się na co dzień czuje większość nauczycieli... ;)
A poważnie: takie jest życie, że ludzi zmienić się nie da - czym skorupka za młodu nasiąknie... itp. Dlatego nie ma sensu się przejmować, a pisać trzeba - jak najbardziej - choćby po to żeby inni przeczytali taki komentarz i nie dali się nabrać.



Ana napisał(a):Ciekawe obserwacje Promm!
W ramach takich luźnych rozważań w temacie: nie spotkałam się tu z takim podejściem nauczycieli czy środowiska do mojego syna na przykład. Wręcz przeciwnie, widzę dość spore wymagania stawiane dzieciom współcześnie (w niektórych przypadkach tona zajęć pozalekcyjnych, czasem coś co możnaby ewentualnie nazwać wyścigiem szczurów od małego itd). Chociaż pewnie ja to oceniam inaczej, nie z pozycji nauczyciela a rodzica. Ale widze na przykład jak co pół roku na raportach, że mój syn jest oceniany bez jakiejś taryfy ulgowej przy ocenianiu zasobu słownictwa choćby, mimo że zaczął się uczyć języka jako 4latek, więc musiał dużo nadrobić w porównaniu z rówieśnikami którzy od urodzenia słyszą ten język. Nauczyciel jak mówi że trzeba nad czymś popracować to pracujemy. Ale myślę że zachęcanie do popracowania nad czymś czy pracowanie razem nad problemem jest przyjemniejsze dla dziecka niż mówienie w stylu "to jest źle, kiepsko ci wyszło, nie masz talentu " czy tym podobne. Myślę że tego typu hasła można określić faktycznie "podcinaniem skrzydeł" i są totalnie zbędne, chyba?


Wiesz, nie chcę tu politykować, bo w różnych krajach są różnice, ale niestety od lat mamy w Europie rządy jednej opcji i takie podejście jak opisałem jest mocno "lansowane". Owszem, rozmawiałem sporo z Holendrami, brałem udział w prowadzonych przez Holendrów szkoleniach z marketingu i reklamy, wtedy dyskutowaliśmy o systemach nauczania i wiem, że np. w Holandii jest to system całkiem zdrowy, może w kilku innych krajach też, ale w Niemczech, Polsce itd. bywa różnie.
Dużo zależy także od szkoły, jej typu, od samych ludzi - nauczycieli i wychowawców, a także od rodziców i ich podejścia; ale z drugiej strony u nas praca w szkołach zaczyna polegać na "realizowaniu programu" czy "zaliczaniu materiału".
Rodzice, sami wychowani już często w podobnym systemie widzą dziecko jako tę super istotę, której w myśl wychowania bezstresowego wszystko wolno. Gdybym ja za moich szkolnych czasów zawalił coś w szkole albo inaczej nabroił, to miałbym jeszcze za swoje od rodziców i musiał przeprosić w szkole. Dziś podejście jest takie, że cokolwiek dziecko nie zrobi - wini się nauczyciela. Powoli zaczyna się to robić najgorszy zawód w tym kraju.
A wychowanie bezstresowe, które dziś jest coraz częściej już potępiane jako wielki błąd, będzie pokutować latami bo nadal jest realizowane. W efekcie chwali się dziecko za wszystko jak leci i nagradza cokolwiek zrobi. W dawnych czasach nie chwalono za wypełnianie obowiązków a za coraz lepsze osiągnięcia. Dziś już nawet nie kojarzy się tych samych rzeczy jako obowiązki.
I nie chodzi mi o jakieś podcinanie skrzydeł, bo jak wyżej napisałem; najważniejsza jest odpowiednia motywacja; chodzi o to by nie ugruntowywać w dziecku przekonania, że cokolwiek zrobi, jakkolwiek zrobi, nawet byle jak i po łebkach - to jest fantastycznie, że w ogóle ruszyło tyłek i cokolwiek zrobiło. :)

Od lat mam styczność z dziećmi, młodzieżą i ich rodzicami. I widzę jak zmienia się podejście pokoleń. Dziś ludzie uważają, że im się "należy". Wszystko. I tak wychowują dzieci. Należy się pochwała, uznanie, szacunek itp. Za co?

Najbardziej mnie bawi ten "szacunek". Ile razy coś takiego czytałem w komentach albo słyszałem w realu. Np. zwracasz uwagę, a taki młody wyjeżdża z tekstem, że mu się należy szacunek i żeby zwracać się do niego z szacunkiem. I nie chodzi tu o jego wiek, bo dorosły też musi sobie zasłużyć na szacunek. Szacunek otoczenia, środowiska, przyjaciół. tak jest w każdej dziedzinie życia. Tyle, że ten młody już tak został wychowany przez tatusia, że mu się wszystko należy, a jak wszystko to szacunek też.

Możemy tak dłuuugo pisać o meandrach wychowania czy systemu edukacji, ale to nic nie zmieni. System po prostu jest chory.
Avatar użytkownika
Promm
Doświadczony kolekcjoner
 
Posty: 291
Dołączył(a): 13 wrz 2016, o 22:43
Lokalizacja: Gdańsk / Sopot

Re: Dzieci, które myślą, że są modelarzami

Postprzez Ana » 18 kwi 2017, o 21:12

Promm napisał(a):Widzę, że trochę zostałem zrozumiany, a troszkę nie do końca. ;) Dlatego najpierw ogólnie:

Ja nie twierdzę, że trzeba krytykować dla samego tylko krytykowania - napisałem również, że trzeba motywować. Generalnie zauważam takie właśnie podejście, że krytyka to ZUO i koniec.
A tymczasem należałoby rozróżnić krytykę konstruktywną od jechania po człowieku.
Na naszej grupie modelarskiej FB, którą stworzyliśmy właśnie dlatego żeby ustrzec się ludzi gnojących początkujących - każdy sam pisze czy chce krytyki, albo pyta co ludzie sądzą. Ale w zasadach mamy wyraźnie napisane, że to ma być krytyka konstruktywna - powiedz co jest nie tak, ale wyjaśnij jak co poprawić, daj rady itp. Poza tym mamy zasadnicze podejście, że chwalimy za inicjatywę i rozpoczęcie hobby czy za konkretne pomysły. Jeśli ktoś jedzie po innych - wywalany jest z grupy automatycznie.
Jednak z drugiej strony nie można chwalić za gniota. Chwalenie za samo zrobienie czegoś tylko utrwali złe nawyki jeśli to coś jest do kitu. Trzeba powiedzieć np. "OK, fajny miałeś pomysł na tę dioramę, ale chyba sam widzisz, że kilka rzeczy należy poprawić. Kombinujesz w dobrym kierunku i masz potencjał, więc jeśli zrobisz tak i tak, to będzie super, a w następnych modelach już sam będziesz wiedział jak i co zrobić." itp.

Podobnie jest z nauką dzieci - wspólna praca z dzieckiem jest bardzo ważna, ale też nie może ona polegać na tym, że mamusia robi za dziecko, albo dziecko odwala byle jak i jest chwalone za bylejakość. Trzeba znaleźć system motywacyjny dobry dla danego dziecka i motywować. Chwalić za wysiłek i pomysły ale też z drugiej strony pokazywać co może być lepiej.


Ciekawa dyskusja nam się tu wywiązała, a temat jest skomplikowany bo różni ludzie różnie reagują :) Na pewno nie twierdzę że ogólnie krytyka to zło ;) Bardzo ważną rzecz powiedziałeś odnośnie konstruktywnej krytyki, myślę że jest to niezbędna rzecz jeśli ktoś chce podnieść swoje umiejętności. Myślę że jak ktoś chce osiągnąć dobry poziom w jakiejś dziedzinie to zdaje sobie sprawę że te uwagi są cenną pomocą. I jest to coś zupełnie innego niż takie narzekanie dla narzekania czy wręcz dokuczenia komuś.

Z drugiej strony też pewnie nie każdy ma ochotę, nawet na konstruktywną krytykę, zwłaszcza jak chce się tylko pobawić w robienie czegoś.
Fajnie że na Waszej grupie udało się to jakoś poukładać i porozdzielać dołujące krtykanctwo od konkretnych rad :) To brzmi jak miejsce w którym można sie wiele nauczyć :)

Promm napisał(a):Wiesz, nie chcę tu politykować, bo w różnych krajach są różnice, ale niestety od lat mamy w Europie rządy jednej opcji i takie podejście jak opisałem jest mocno "lansowane". Owszem, rozmawiałem sporo z Holendrami, brałem udział w prowadzonych przez Holendrów szkoleniach z marketingu i reklamy, wtedy dyskutowaliśmy o systemach nauczania i wiem, że np. w Holandii jest to system całkiem zdrowy, może w kilku innych krajach też, ale w Niemczech, Polsce itd. bywa różnie.
Dużo zależy także od szkoły, jej typu, od samych ludzi - nauczycieli i wychowawców, a także od rodziców i ich podejścia; ale z drugiej strony u nas praca w szkołach zaczyna polegać na "realizowaniu programu" czy "zaliczaniu materiału".
Rodzice, sami wychowani już często w podobnym systemie widzą dziecko jako tę super istotę, której w myśl wychowania bezstresowego wszystko wolno. Gdybym ja za moich szkolnych czasów zawalił coś w szkole albo inaczej nabroił, to miałbym jeszcze za swoje od rodziców i musiał przeprosić w szkole. Dziś podejście jest takie, że cokolwiek dziecko nie zrobi - wini się nauczyciela. Powoli zaczyna się to robić najgorszy zawód w tym kraju.
A wychowanie bezstresowe, które dziś jest coraz częściej już potępiane jako wielki błąd, będzie pokutować latami bo nadal jest realizowane. W efekcie chwali się dziecko za wszystko jak leci i nagradza cokolwiek zrobi. W dawnych czasach nie chwalono za wypełnianie obowiązków a za coraz lepsze osiągnięcia. Dziś już nawet nie kojarzy się tych samych rzeczy jako obowiązki.
I nie chodzi mi o jakieś podcinanie skrzydeł, bo jak wyżej napisałem; najważniejsza jest odpowiednia motywacja; chodzi o to by nie ugruntowywać w dziecku przekonania, że cokolwiek zrobi, jakkolwiek zrobi, nawet byle jak i po łebkach - to jest fantastycznie, że w ogóle ruszyło tyłek i cokolwiek zrobiło. :)

Od lat mam styczność z dziećmi, młodzieżą i ich rodzicami. I widzę jak zmienia się podejście pokoleń. Dziś ludzie uważają, że im się "należy". Wszystko. I tak wychowują dzieci. Należy się pochwała, uznanie, szacunek itp. Za co?

Najbardziej mnie bawi ten "szacunek". Ile razy coś takiego czytałem w komentach albo słyszałem w realu. Np. zwracasz uwagę, a taki młody wyjeżdża z tekstem, że mu się należy szacunek i żeby zwracać się do niego z szacunkiem. I nie chodzi tu o jego wiek, bo dorosły też musi sobie zasłużyć na szacunek. Szacunek otoczenia, środowiska, przyjaciół. tak jest w każdej dziedzinie życia. Tyle, że ten młody już tak został wychowany przez tatusia, że mu się wszystko należy, a jak wszystko to szacunek też.

Możemy tak dłuuugo pisać o meandrach wychowania czy systemu edukacji, ale to nic nie zmieni. System po prostu jest chory.


Jasne, nie będziemy politykować :) Widzisz, tutaj niewiele jestem w stanie powiedzieć, nie wiem jaka jest sytuacja w edukacji w Polsce teraz.
Co do postawy roszczeniowej, to już kwestia charakteru, takich ludzi masz wszędzie, nie wiem czy ma to związek z czasami czy zawsze tak było. Spotyka się i starsze i młodsze osoby które po prostu tak idą przez życie, rozpychając się łokciami, oczekując ukłonów, specjalnych względów i natychmiastowych efektów itp. I myślą że mogą Ci wejść na głowie "bo tak". Zdecydowanie nie przepadam za tym :/ Jeśli takich ludzi często spotykasz w swojej pracy to nie zazdroszczę! Zawód nauczyciela chyba zawsze był jednym z najcięższych.

Wychowania bezstresowego, nie rozumiałam za bardzo nigdy. W życiu jest tyle stresu że bezsensem jest udawać że jest inaczej przez całe dzieciństwo tylko po to żeby później człowiek miał zderzenie ze ścianą rzeczywistości jak dorośnie. Jeżeli prawdą jest że niektórzy rodzice pozwalają swoim dzieciom totalnie na wszystko, bez konsekwencji i nie oczekują żadnych obowiązków czy zaangażowania, to może to przynieść tylko kłopoty w przyszłości.

Nie wiem co dokładnie miałeś na myśli pod słowem "szacunek", czy chodziło o podziw, respekt? Może to kwestia interpretacji tego słowa. Bo ja to słowo rozumiem też po prostu jako normalne, dobre, uprzejme traktowanie innych i w takim sęsie przyznałabym racje osobom które uważają że należy się to każdemu. :)
Avatar użytkownika
Ana
Ekspert
 
Posty: 898
Dołączył(a): 15 lis 2013, o 17:43
Lokalizacja: Utrecht, Holandia

Re: Dzieci, które myślą, że są modelarzami

Postprzez Rarity » 18 kwi 2017, o 21:31

Ja akurat opisuję przykłady z grupy sprzedażowo-wymiennej, czyli nie jest ona po to by się chwalić dziełem, tylko po to by sprzedać, no i jak ktoś wystawia na sprzedaż za 10zł ogłowie z filofunu, to nie mogę siedzieć cicho, tłumaczę z czego robić, jakie błędy ktoś popełnia, jak to zmienić i zadziwia mnie to zawsze, że ludzie nie ogarniają, że istnieje "konstruktywna krytyka".

Promn, wiem dobrze jak wygląda praca nauczyciela, mam mamę nauczycielkę, na co dzień słyszę jak to potrafi strasznie wyglądać, na tej postawie kształtuję sobie swoje podejście do wychowania swoich przyszłych dzieci, przyjemnie jest poczytać takie rady na temat pracy z dziećmi :)
Obrazek
Zapraszam :)
Avatar użytkownika
Rarity
Doświadczony kolekcjoner
 
Posty: 417
Dołączył(a): 1 lis 2014, o 00:58
Lokalizacja: Leszno
Posiada modeli: 123

Re: Dzieci, które myślą, że są modelarzami

Postprzez Promm » 18 kwi 2017, o 21:40

Ana napisał(a):Nie wiem co dokładnie miałeś na myśli pod słowem "szacunek", czy chodziło o podziw, respekt? Może to kwestia interpretacji tego słowa. Bo ja to słowo rozumiem też po prostu jako normalne, dobre, uprzejme traktowanie innych i w takim sęsie przyznałabym racje osobom które uważają że należy się to każdemu. :)


Nie w tym rzecz. Odnoszę się tu również do tego co wcześniej napisano o bezkrytyczności tych dzieci wobec siebie.
Ale musimy rozróżnić grzeczne traktowanie i kulturalne odnoszenie się do innych od szacunku. Szacunek ma się do ludzi, którzy są jego godni, którzy swoją postawą, uczynkami, życiem czy w jakikolwiek inny sposób zasłużyli na to aby ich szanować.

Szacunek mogę mieć dla dobrego wychowawcy, który wychował pokolenia wartościowych i uczciwych ludzi; szacunek mam dla strażaka czy innego człowieka, który w codziennej pracy ryzykuje życiem dla innych, szacunek mam dla ratowników, żołnierzy kontyngentu bojowego, pielęgniarek za ich ciężką pracę.
Ale mogę mieć szacunek także dla dzieciaka, który znalazł portfel z pieniędzmi i dokumentami i zamiast ukraść - uczciwie oddał. Szacunek można mieć także za rzeczy, które innym wydają się z pozoru błahe - np. za ciężką codzienną pracę żeby utrzymać rodzinę.

Ale szacunek to nie jest coś czego można się domagać z automatu.

szacunek – w sensie poważanie, uszanowanie, poszanowanie, respekt, uznanie itp. może nawet podziw.
Avatar użytkownika
Promm
Doświadczony kolekcjoner
 
Posty: 291
Dołączył(a): 13 wrz 2016, o 22:43
Lokalizacja: Gdańsk / Sopot

Re: Dzieci, które myślą, że są modelarzami

Postprzez Ana » 21 kwi 2017, o 11:45

Promm napisał(a):
Ana napisał(a):Nie wiem co dokładnie miałeś na myśli pod słowem "szacunek", czy chodziło o podziw, respekt? Może to kwestia interpretacji tego słowa. Bo ja to słowo rozumiem też po prostu jako normalne, dobre, uprzejme traktowanie innych i w takim sęsie przyznałabym racje osobom które uważają że należy się to każdemu. :)


Nie w tym rzecz. Odnoszę się tu również do tego co wcześniej napisano o bezkrytyczności tych dzieci wobec siebie.
Ale musimy rozróżnić grzeczne traktowanie i kulturalne odnoszenie się do innych od szacunku. Szacunek ma się do ludzi, którzy są jego godni, którzy swoją postawą, uczynkami, życiem czy w jakikolwiek inny sposób zasłużyli na to aby ich szanować.

Szacunek mogę mieć dla dobrego wychowawcy, który wychował pokolenia wartościowych i uczciwych ludzi; szacunek mam dla strażaka czy innego człowieka, który w codziennej pracy ryzykuje życiem dla innych, szacunek mam dla ratowników, żołnierzy kontyngentu bojowego, pielęgniarek za ich ciężką pracę.
Ale mogę mieć szacunek także dla dzieciaka, który znalazł portfel z pieniędzmi i dokumentami i zamiast ukraść - uczciwie oddał. Szacunek można mieć także za rzeczy, które innym wydają się z pozoru błahe - np. za ciężką codzienną pracę żeby utrzymać rodzinę.

Ale szacunek to nie jest coś czego można się domagać z automatu.

szacunek – w sensie poważanie, uszanowanie, poszanowanie, respekt, uznanie itp. może nawet podziw.


No, wtakim znaczeniu, pewnie, rozumiem o co Ci chodzi :)

W ramach dygresji, która nie wiem czy akurat pasuje do sytuacji z którymi miałeś styczność. Wg mnie szacunek to zjawisko które można stopniować. Na takiej skali zero szacunku oznacza pogardę do kogoś/czegoś, a maksymalny szacunek to jest coś zarezerwowanego dla wielkiego autorytetu czy wręcz guru lub ewentualnie bóstwa. Pomiędzy tymi skrajnościami będzie normalny szacunek dla każdego człowieka, każdego żywego stworzenia, czy dla przyrody lub jeszcze trochę inny szacunek dla rozmaitych autorytetów w poszczególnych dziedzinach lub do bohaterów. Czasem ktoś mówi "trochę szacunku" to nie znaczy wcale że prosi o kłanianie sie jej/jemu w pas, ale tak poprostu ludzką uprzejmość. Może nie jest to najszczęśliwsze określenie, ale ludze używają takich sformuowań w pewnych przypadkach (nie wiem, jak wyczują ton sarkazmu w rozmowie itp). Oczywiście nie mówię że to był przypadek z którym miałeś akurat styczność, tak tylko rozważam, że interpretacja tego słowa zależy, znów, od kontekstu.
Avatar użytkownika
Ana
Ekspert
 
Posty: 898
Dołączył(a): 15 lis 2013, o 17:43
Lokalizacja: Utrecht, Holandia

Re: Dzieci, które myślą, że są modelarzami

Postprzez Promm » 25 kwi 2017, o 11:18

Ana napisał(a):No, wtakim znaczeniu, pewnie, rozumiem o co Ci chodzi :)

W ramach dygresji, która nie wiem czy akurat pasuje do sytuacji z którymi miałeś styczność. Wg mnie szacunek to zjawisko które można stopniować. Na takiej skali zero szacunku oznacza pogardę do kogoś/czegoś, a maksymalny szacunek to jest coś zarezerwowanego dla wielkiego autorytetu czy wręcz guru lub ewentualnie bóstwa. Pomiędzy tymi skrajnościami będzie normalny szacunek dla każdego człowieka, każdego żywego stworzenia, czy dla przyrody lub jeszcze trochę inny szacunek dla rozmaitych autorytetów w poszczególnych dziedzinach lub do bohaterów. Czasem ktoś mówi "trochę szacunku" to nie znaczy wcale że prosi o kłanianie sie jej/jemu w pas, ale tak poprostu ludzką uprzejmość. Może nie jest to najszczęśliwsze określenie, ale ludze używają takich sformuowań w pewnych przypadkach (nie wiem, jak wyczują ton sarkazmu w rozmowie itp). Oczywiście nie mówię że to był przypadek z którym miałeś akurat styczność, tak tylko rozważam, że interpretacja tego słowa zależy, znów, od kontekstu.


Oczywiście. Ale to co opisujesz dotyczy wyłącznie "poszanowania". Nie dotyczy respektu, poważania, podziwu itp.
Poszanowanie otaczającego nas świata - przyrody, ludzi - to rzecz naturalna i będąca elementem podstawowej kultury w zachowaniach międzyludzkich. Rzecz, która powinna być normalna w codziennych relacjach.

Ja mówię o tym, że dziś ludzie nie są tak wychowywani - w poczuciu szacunku dla otoczenia, przyrody, dla starszych. Tak było kiedyś. Dziś gros młodych ludzi nie rozumie nie tylko takiego poszanowania, ale tym bardziej innych rodzajów szacunku; ale wychowana jest według postawy "ja chcę" - "mnie się należy".
Nie potrafią okazać tego zwykłego poszanowania choćby przez zwyczajne ustąpienie miejsca staruszce w tramwaju, ale sami domagają się żeby traktować ich z szacunkiem jak dorosłych, którzy już coś osiągnęli czy choćby jak tę przysłowiową staruszkę.
Co więcej - domagają się podziwu i uznania dla swoich "osiągnięć" nawet jeśli to gnioty - bo przecież im się szacunek NALEŻY.

Żadna z tych osób, z którymi miałem styczność, nie miała bladego pojęcia o tym czym jest szacunek, a tym bardziej o jego stopniowaniu, dlatego możemy sobie dyskutować, ale w efekcie nie tylko mówimy o różnych rzeczach - ale też odnosimy to do ludzi, którzy nie mają pojęcia o istocie szacunku, a domagają się go z automatu, bo tak zostali wychowani - w poczuciu, że wystarczy mieć postawę życzeniową żeby wszyscy spełniali zachcianki. :)

I niestety to już kolejne pokolenia, gdzie jest przytłaczające zjawisko "produkowania" w procesie wychowania takich właśnie geniuszy...
Avatar użytkownika
Promm
Doświadczony kolekcjoner
 
Posty: 291
Dołączył(a): 13 wrz 2016, o 22:43
Lokalizacja: Gdańsk / Sopot

Re: Dzieci, które myślą, że są modelarzami

Postprzez krysiek1108 » 25 kwi 2017, o 13:56

- Zwróćcie uwagę na podejście do tematu ""szkoły"np. ocena z zachowania, owszem słaba, traktowana jest, głównie przez rodziców nagannie jedna uczniowie nie robią z tego wielkiego problemu, za moich "szkolnych lat" ocena dobra z zachowania w podstawówce dyskwalifikowała "delikwenta" w staraniu o przyjęcie do szkoły średniej a później na studia, i tu był kij i marchewka dla tych bardziej krnąbrnych, szkoła mogła wyegzekwować np, noszenie mundurków, tarcz czy kapci nie mówiąc o rzeczach oczywistych, takich jak " przyzwoita zachowanie". Formy przymusu "bezpośredniego" jaki mógł zastosować nauczyciel (oczywiście ich nie akceptuję) , były dość powszechnie stosowane i akceptowane przez większość rodziców ( gdybym po powrocie ze szkoły poskarżył się ojcu że nauczyciel pociągnął mnie za ucho czy w jakikolwiek inny sposób wymierzył "zasłużoną karę"" to rodzic jeszcze by mi poprawił - dzisiaj była by afera w szkole, może i w TV a nauczyciel miałby ogromne problemy, no i dzięki temu mamy okazję obserwować jak w skrajnych przypadkach potrafią "wejść nauczycielowi na głowę", bo brakuje i kija i marchewki a zwłaszcza systemowego uregulowania nagrody bądź kary za "bycie przyzwoitym".
Gdy Cię nęci wiatru dotyk , zmień samochód na motocykl .
Avatar użytkownika
krysiek1108
Ekspert
 
Posty: 901
Dołączył(a): 28 cze 2012, o 16:21
Lokalizacja: Gdynia

Re: Dzieci, które myślą, że są modelarzami

Postprzez Promm » 25 kwi 2017, o 22:04

krysiek1108 napisał(a):- Zwróćcie uwagę na podejście do tematu ""szkoły"np. ocena z zachowania, owszem słaba, traktowana jest, głównie przez rodziców nagannie jedna uczniowie nie robią z tego wielkiego problemu, za moich "szkolnych lat" ocena dobra z zachowania w podstawówce dyskwalifikowała "delikwenta" w staraniu o przyjęcie do szkoły średniej a później na studia, i tu był kij i marchewka dla tych bardziej krnąbrnych, szkoła mogła wyegzekwować np, noszenie mundurków, tarcz czy kapci nie mówiąc o rzeczach oczywistych, takich jak " przyzwoita zachowanie". Formy przymusu "bezpośredniego" jaki mógł zastosować nauczyciel (oczywiście ich nie akceptuję) , były dość powszechnie stosowane i akceptowane przez większość rodziców ( gdybym po powrocie ze szkoły poskarżył się ojcu że nauczyciel pociągnął mnie za ucho czy w jakikolwiek inny sposób wymierzył "zasłużoną karę"" to rodzic jeszcze by mi poprawił - dzisiaj była by afera w szkole, może i w TV a nauczyciel miałby ogromne problemy, no i dzięki temu mamy okazję obserwować jak w skrajnych przypadkach potrafią "wejść nauczycielowi na głowę", bo brakuje i kija i marchewki a zwłaszcza systemowego uregulowania nagrody bądź kary za "bycie przyzwoitym".



No, to jest osobna para kaloszy. Nikt wprawdzie nie pochwala jakiejkolwiek przemocy czy bezpośredniego "nacisku" ale kiedyś inne też było podejście rodziców. Ja wprawdzie nie byłem nigdy świadkiem ani "ofiarą" takiego nacisku ze strony nauczyciela, ale wystarczyło, że sobie za dużo pozwoliłem i dostawałem co należy od rodziców. I żeby było ciekawie - ojciec nigdy mi nie wlał, tylko mama.
Dziwne, jakoś mi to nie wypaczyło psychiki, miałem całkiem udane życie do tej pory (odpukać ;) ) i nie wyrosłem na psychopatę bo kilka razy dostałem klapsa czy nawet pasem. Za to w swojej pracy miałem już nie raz do czynienia z gagatkami wychowanymi bezstresowo, którzy byli niezłymi draniami i sadystami mimo młodego wieku (i to obu płci).
Jest takie brzydkie ale wiele mówiące powiedzonko: "tyłek nie szklanka". I to prawda.

Dziś nauczyciel nie może nic. Wystarczy, że powie coś nie tak i już będzie zadyma, w efekcie może nawet stracić pracę. Dziś dziecko jest święte. I nikt nie zwraca uwagi, że to dziecko tak samo jak dorośli potrafi konfabulować, kłamać, oszukiwać i kłamliwie oskarżać. A ma świetne gotowe scenariusze działań choćby w telewizji.
Wiem co mówię, niestety.

A żeby było ciekawie - rodzice są temu winni; poprzez takie hołdowanie lewackiemu podejściu w wychowaniu tworzą bezstresowe potworki. Raz miałem taki przypadek, że pani biznesłomen całą gębą - szarpała dzieciaka na oddziale, aż się pielęgniarka przestraszyła i mnie zawołała. Wytłumaczyłem pani, że nie wolno jej tak traktować nawet swojego dziecka, a co dopiero cudzego i skończy się wezwaniem policji. (Okazało się, że jej synalek był wredny gówniarz i w nocy przeszkadzał innym pacjentom w spaniu, to go ustawili. Pani zamiast wychować swoje dziecko zaatakowała inne, bo go postraszyło, że oberwie jeśli nie przestanie. Nie zgłosiła sprawy personelowi medycznemu, ani wychowawcom tylko od razu tłuc dzieciaka - przecież jej dziecko jest święte.)
Później pani narobiła wrzasku na cały oddział wyzywając mnie przez telefon - zadzwoniła po męża żeby przyjechał i mnie pobił, bo śmiałem zwrócić jej uwagę, że dzieci się nie szarpie i "straszyłem" policją.
To jakie ma być dziecko kiedy ma taki wzorzec?

No ale chyba za bardzo odbiegamy od tematu genialnych dzieci w modelarstwie ;)
Avatar użytkownika
Promm
Doświadczony kolekcjoner
 
Posty: 291
Dołączył(a): 13 wrz 2016, o 22:43
Lokalizacja: Gdańsk / Sopot

Re: Dzieci, które myślą, że są modelarzami

Postprzez Rarity » 3 cze 2017, o 18:29

Co powiecie na takie "ręcznie malowane modele"?

https://www.olx.pl/i2/oferta/sprzedam-k ... 03bdc45ee2

Ja rozumiem, że każdy kiedyś zaczynał, ale czemu to coś nie jest sprzedawane jako body? Albo chociaż w cenie modeli, tylko w wydumanej cenie wzorowanej tym ile zwykle osiągają prawdziwe customy schleich...
Obrazek
Zapraszam :)
Avatar użytkownika
Rarity
Doświadczony kolekcjoner
 
Posty: 417
Dołączył(a): 1 lis 2014, o 00:58
Lokalizacja: Leszno
Posiada modeli: 123

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do O kolekcjonowaniu i modelach ogólnie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość